sobota, 29 września 2012

Rozdział 2

Powiedziawszy to machnął rożdżką po raz ostatni co spowodowało, że Snape spadł na podłogę w korytarzu. James odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie do kolejnej sali lekcyjnej. Teraz miał mieć wrożbiarstwo, czyli jedna z lekcji na której nie musiał znosić Smarkerusa i jego zachowania w stosunku do Lily. Czy był zazdrosny? Nie, na pewno nie. Chociaż Lupin często mu to powtarzał, to on w ogóle się z tym nie zgadzał. Przecież nie mógłby być zazdrosny o kogoś takiego! Przecież on nawet nie myje włosów, więc to nie możliwe, żeby Lily zakochała się w kimś takim! Ona była zupełnie inna niż on. Była piękna i mądra, zabawna i poważna. Chociaż wydawało mu się, ze ktoś taki nie ma prawa istnieć, nie z takimi cechami, to ona była realna. Była po prostu wyjątkowa i bardzo go to pociągało. A może powodował to nie tylko jej dominujący charakter, ale także niespotykany wygląd? Odcień jej włosów po prostu przyciągał jego wzrok. Potrafił z daleka rozpoznać, ze to właśnie ona idzie. Jej oczy również były niespotykane. Dobrze pamiętał widok jej nieprzeniknionych zywozielonych oczu. Była jego marzeniem, ale podchodził do tego źle. Uważał ją za trofeum, które musi zdobyć.
Całkowicie inaczej podchodził do tego Severus, który kochał ją bezwarunkowo. Znał ją od bardzo dawna i nie chciał się poddać. Chciał być z nią już na zawsze i miał nadzieję, ze ona też tego chce. Właściwie był tego powiem, ale zaczął się bać, za ona ulegnie temu kretynowi. Chociaż raz chciał mieć więcej odwagi i powiedzieć Lily co do niej czuje naprawdę, bo przecież nie może czekać w nieskończoność! Zawsze, gdy ją widział serce podchodziło mu do gardła. Jej oczy były wyjątkowe i już dawno w nich utonął. Przecież byli najlepszymi przyjaciółmi i znali się dużo wcześniej niż za czasów Hogwartu! Za wszelką cenę musiał ją skłócić z całą grupą huncwotów, bo prędzej Rogacz zdobędzie Lily niż on odważy się jej wyznać całą prawdę.Czemu życie nie jest prostsze ?
- Zarozunialy bufon! Idiota! - Snape był już tak wściekly, że musiał to wypowiedzieć i akurat w tym momencie zobaczył Lily.
Dziewczyna szła w jego kierunku. Miał nadzieję, ze tego nie usłyszała, bo zapewne by jej się to nie spodobało. Sama nie spędzała nigdy czasu z Jamesem, tylko z jego przyjacielem Remusem, ale Severus się bał, że w końcu i  ona będzie się zachowywać tak jak ci słynni huncwoci. Chciał ją od nich odseparowac, bo przecież na pewno ona wybierze jego! 
- Severusie co Ci się stało- spytała podchodząc do niego wielce zmartwiona.
- W sumie nic takiego, mała potyczka z tym nadętym Potterem.
- Seversusie nie wolno Ci tak mówić! Musisz po prostu zaakceptować Jamesa. On jest naprawdę w porządku - żałowała, że nie miała możliwości tego udowodnić- Albo w końcu zadbać o swoje sprawy i wziąść się w garść - tu już była nieźle zirytowana.
- Chcę Cię ostrzec przed nimi. Wiem, że mi nie wierzysz, ale słyszałem rozmowę Pottera z  Lunatykiem i wiem, że on chce wykorzystać przeciwko Tobie płynne szczęście i właśnie dlatego podmienił mój kociołek z eliksirem. Powinnaś się trzymać z daleka od Pottera i jego bandy, a przynajmniej dopóki Potter nie zażyje płynnego szczęścia.
- Severusie będę się przyjaźnić dalej z Remusem i nie obchodzi mnie to co chce zrobić Potter, a jeśli  Ci nie podobają się moi przyjaciele to może my powinniśmy  przestać sięprzyjaźnić. Miałam Ciebie za swojego przyjaciela.
Stał przed nią wyprostowany. Chciał być twardy. Nie mógł. Zraniła jego uczucie, które tłamsił w sobie. Przecież chciał jej powiedzieć to wszystko... On ją kochał bezgranicznie, a to okazało się jego największym błędem.
- Nie... Lily, chcę dalej się z Tobą przyjaźnić. To jest dla mnie bardzo ważne, po prostu chcę Cię chronić. Czy to, aż tak wiele?
- Nie wymagam od Ciebie tego, a teraz się spieszę na lekcje wróźbiarstwa. Muszę to wszystko przemyśleć. Cześć - była nieźle poirytowana jego zachowaniem, zastanawiała się co się stało z jej przyjacielem Severusem. Tym z dzieciństwa. Ale jedno jest pewne. Nie są już tymi samymi dziećmi, jakimi byli
- Ale  droga Lily...- tu zostawiła go samego, znowu wyszło tak jak być nie powinno. Cholera jasna! Za wszelką cenę musi ją od nich odseparować i w końcu ją zdobyć! takie jest ich przeznaczenie i on to dobrze wie. To on pokazywał, że ona jest normalna, a to, że potrafi czarować to dar! Tego wspólnego czasu nie można przekreślić tak od razu. Czemu ona tego nie widzi? Ich spotkanie nie było przypadkowe, bo przecież w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Był przekonany, że ona kocha Pottera. Najbardziej bolało go to, że nie będzie potrafił zakochać się w kimś innym. Była jego słońcem, które rozświetlało mu każdy dzień, a gdy odchodziła wszystko robiło się ciemne, a życie przestało mieć sen.

Dziękujemy wszystkim czytającym, pozdrawiamy Olesmile

wtorek, 18 września 2012

Harry Potter Powrót do przeszłości. Rozdział 1.


- Witajcie, na tego rocznych eliksirach. Cieszę  się, że zdaliście sumy na P lub W. Jestem niezmiernie zadowolony, że  ja będę uczył Was tak ważnego przedmiotu, jakim jest ten, którego uczę.  Widzę w was przyszłych aurorów, na przykład w tobie- tu podszedł do Lily.  Ta zaś uśmiechnęła się do niego i stwierdziła, że musi być lepsza od  Severusa - będę naprawdę  z Was dumny, gdy już olśniewająco zdacie  egzamin z owutemów. Liczę, że się przyłożycie, a zaś Ci, którzy tego nie  zrobią mogą w ogóle nie przychodzić na moje zajęcia. Dzisiejszy rok  szkolny zaczniemy od małej rywalizacji - tu pokazał kociołek, w którym znajdował się jakiś płyn. - Czy ktoś  potrafiłby może wskazać co to za eliksir? Nikt? Tak myślałem. Wiec ja wam  to powiem. To jest Felix Felicis, a że dzisiaj mam dobry humor, to  dostanie tę buteleczkę ten uczeń, który jak najlepiej uwarzy wyznaczony przez mnie eliksir. Jakieś  pytania?- spytał profesor Slughorn
-  Załóżmy, że dostanę ten eliksir, do czego będę mógł go użyć?-  to głupie pytanie zadał młodszy Black. Chociaż był uważany, za wybitnego czarodzieja, to rzadko popisywał się swoją wiedzą. No chyba, że chodzi o wpakowywanie się w kłopoty. W tym był jednym z najlepszych.
-  Jest to płynne szczęście, a osoba, która wygra ten eliksir, będzie miała  szczęście przez dwanaście godzin. Czy to zadowalająca odpowiedź panie  Black?
- Tak, panie profesorze.
-A więc zaczynajmy. Korzystajcie z książek i powodzenia. – Slughorn w tym czasie napisał na tablicy nazwę eliksiru, którym mieli się zajmować. Eliksir ten nie należał do najprostszych, ale James bardzo chciał zdobyć płynne szczęście.
 Chłopak posmutniał, bo przecież nigdy nie uda mu się uwarzyć, lepszego eliksiru niż Evans, czy Snape…
Chyba, że zrobi właśnie to o czym w tej chwili myślał.
-  Moi drodzy, czas już się skończył. Pokażcie mi, co wyście stworzyli.-  najpierw podszedł do stołu Ślizgonów. Nie znalazł tam tego, czego szukał na  stanowisku Lucjusza i jego kolegi. Następnie podszedł do stolika Severusa.  Był przekonany, że uwarzył najlepszy eliksir, ale spotkało go wielkie  rozczarowanie. To bym najgorszy eliksir ze wszystkich, które widział w  swojej nauczycielskiej pracy. Był bardzo nim zawiedziony, gdyż liczył, że to właśnie on wygra w tych zawodach. Był w końcu jednym z jego najlepszych uczniów. Severus zajrzał do swojego kociołka, ale jakimś cudem to nie był jego eliksir. To nie był ten, który przed chwilą uwarzył!
-  Zobaczmy co stworzyli Gryffoni- przechodził koło kociołków, aż trafił  na ten jedyny idealnie uwarzony, a raczej dwa genialne eliksiry- no  panna Evans  i pan Potter postarali się. Ich eliksiry są zdecydowanie  najlepsze, ale Felix Felicis może dostać tylko jedna osoba. Nigdy mi się  taki przypadek nie przydarzył, że dwie osoby są takie utalentowane w  jednej klasie! Brawa dla tych państwa!- ślizgoni byli oburzeni. To musiał  być postęp, ale brawa  zaczęli bić wszyscy- Uwaga! Koniec już Felix  Felicis dostaje James Potter, panno Evans niestety ktoś musiał wygrać, a pan Potter tak rzadko chwali się swoimi umiejętnościami w eliksirach, ze trzeba to nagrodzić! A! I  waszą dwójkę przyjmuję do swojego Klubu Ślimaka. Jest to klub dla najbardziej uzdolnionych  uczniów. Dziękuję. To na dzisiaj wszystko. Lećcie na następną lekcję. Lily i James otrzymują po 30 punktów dla domu.
...........
-Potter ty szmatławcu jeden.....- powiedział Severus i już chciał zamachnąć się na Jamesa, lecz ten był szybszy i Snape wisiał już głową w dół.
- Jeśli piśniesz komuś choćby słówko to po tobie smarkerusie!

niedziela, 16 września 2012

Harry Potter Powrót do przeszłości - inna historia. Prolog.


To wszystko nadal wydawało jej się dziwne. Ciągle nie mogła do końca uwierzyć Severusowi, że jest czarodziejką. To prawda... była ciut inna niż wszyscy. Umiała rzeczy, które innych dziwiły, ale to pewnie nic takiego. Na pewno Snape ją nabiera! Petunia ma rację! Nie powinna mu ufać! 
Juz od dłuższego czasu tak myślała, lecz jej rozmyślenia przerwała brązowa sowa, która wleciała do jej pokoju przez otwarte okno. Do lewej nóżki miała przywiązany list. Chwyciła go niepewnie i zaczęła czytać. Był to list z Hogwartu! Czyli, ze on na prawdę istniał! W liście informowano ją, że została przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie! Była taka podekscytowana, ze od razu zaniosła list rodzicom. Byli z niej bardzo dumni i po chwili wraz z Severusem i jego matką. Petunia nei chciała jechać z nimi. Na ulicy Pokątnej kupili wszystkie potrzebne książki i ubrania, różdżki i całą masę innych rzeczy! Niestety rodziców nie było stać już na żadne magiczne zwierze dla niej, ale i tak była już bardzo radosna. Wieczorem w ich domu odbyło się przyjęcie w bardzo małym gronie. Byli tylko oni i rodzina Severusa. Wszyscy byli z nich tacy dumni! 
Kilka dni później jej rodzice odwieźli ich na peron 9 i 3/4. Była przerażona. Pożegnała się z rodzicami i siostrą i wsiadła do pociągu. 
Wszystko wydawało jej się takie dziwne! Inne! Czy ona właśnie przed chwilą przeszła przez mur?!
Sev nie zwracał uwagi na takie drobnostki. Wydawało mu się to całkowicie normale. Udało im się znaleźć pusty przedział i tam zajęli miejsca. Chwile później przyszła tam grupka chłopaków, którzy bezczelnie zajęli miejsca koło nich i zaczęli się z nich naigrywać. Tak bardzo się cieszyłą, gdy pociąg wreszcie stanąl i mogła opóścić ich towarzystwo! Ciekawiło ją wszystko co widziała. Severus opowiadał jej o tym, ale i tak nie mogła w to uwierzyć! To było takie niesamowite! Opowiedział jej o domach w Hogwarcie i o całej reszcie. Dobrze wiedziała, ze on chce iść do Slytherinu, ale ona chyba wolałaby inny dom. Z tego co usłyszała od chłopaków w pociągu zaczęła mieć wątpliwośći, czy Dom Węża jest dla niej właściwy. Zresztą, po co sie zastanawiać? I tak ostateczna decyzja nie zależy od niej. 
Gdy w końcu nadeszła chwila przydziału była bardzo zestresowana. Od tego miały zależeć jej dalsze losy w Hogwarcie. 
Jeden z chłopaków z pociągu trafił do Gryffindoru. Teraz ten dom jakoś także wydawał jej się mniej kuszący. 
- Lily Evans! - w końcu jej kolej! Chociaż jej nazwisko nie było daleko w alfabecie i za mnią było jeszcze mnóstwo osób to czuła się jakby czekała już na to całą wieczność.
- GRYFFINDOR!- cała zestresowana podeszła do stołu i usiadła koło chłopaka, z którym była w jednym przedziale. Teraz tylko miała nadzieję, ze Severus również tam trafi.
Prawie wszyscy chłopcy z którymi jechała wylądowali w gryffindorze. Oprócz jedngo. Sev poszedł do Slytherinu. Było jej bardzo smutno bo nagle poczuła się taka samotna! Nie było z nią ani jej siostry, ani Severusa, który przez wakacje stał się jej przyjacielem, a może i kimś więcej?
To samo przeżywał James Potter. Był  to dla niego szczególny dzień, bo tylko raz w życiu Tiara przydziału  dokonuje wyboru, do jakiego domu będzie należeć. Nie chciał nikogo  zawieść.. Chciał się dostać do najlepszego domu.... W pociągu znalazł  sobie już kolegów, byli nimi:  Remus Lupin , Syriusz Black i  Peter Pettigrewi. Od początku nie podobał mu się pewien chłopak ubierający się na  czarno, któremu postanowili podokuczać. On był w towarzystwie pięknej dziewczyny, która była szczupła, miała długie  rude włosy, drobne piegi i piękne zielone oczy. Zastanawiało go to, jak taka dziewczyna może się przyjaźnić z takim potworem.
 Kiedy wkraczał do Wielkiej Sali nie obchodziła go już ta dziewczyna. Przed pierwszoroczniakami stał ustawiony stołek, na którym była ustawiona Tiara Przydziału. Wszyscy patrzyli na nią z fascynacją, bo jak taka ,,stara czapka" może wiedzieć, do którego domu będą należeć. Był strasznie podekscytowany. Nie mógł się doczekać swojej kolejki, zastanawiał się, dlaczego nie ma nazwiska na literą A, przynajmniej już by wiedział w jakim domu jest.
- Lily Evans- wyczytała profesor McGonagall.
James spojrzał kto teraz podchodzi, to była ona, ta sama dziewczyna, która była z tym dziwadłem, któremu dokuczali w pociągu. Ona była przerażona całej tej sytuacji, on nie wiedział czemu.
-GRYFFINDOR!- wykrzyknęła tiara.
Po pewnym czacie przyszła jego kolej. Tiara wyczytała jego imię i nazwisko. On zaś zaczął się modlić, byleby nie trafił do Slytherinu, oby ta stara czapka, go posłuchała, napomnął siebie w myślach, przepraszam niezmiernie inteligentna Tiara>
-Ona zaś jakby wysłuchała jego prośb wypowiedziała:  GRYFINDOR
Był cały szczęśliwy podszedł do stolika z uśmiechem na twarzy i przysiadł się koło Lily.
- Severus Snape!
James widział, że on jest bardziej pewny siebie niż koleżanka. Oby trafił do innego domu.
-SLYTHERIN!- wyrwał go głos tiary z zamyślenia i uśmiechnął się do siebie, to mu dobrze. Temu parszywemu ślizgonowi!

Mamy nadzieję, ze Wam się to podobało. Razem piszemy to fan fiction i mamy nadzieję, że uda nam się to jak najlepeij i jak najdłużej. Posty będą dodawnae ok. raz w tygodni, może częściej :P
Zapraszamy również na nasze inne blogi :)
Dżola i Luśka : )