To wszystko nadal wydawało jej się dziwne. Ciągle nie mogła do
końca uwierzyć Severusowi, że jest czarodziejką. To prawda... była ciut inna
niż wszyscy. Umiała rzeczy, które innych dziwiły, ale to pewnie nic takiego. Na
pewno Snape ją nabiera! Petunia ma rację! Nie powinna mu ufać!
Juz od dłuższego czasu tak myślała, lecz jej rozmyślenia przerwała
brązowa sowa, która wleciała do jej pokoju przez otwarte okno. Do lewej nóżki miała
przywiązany list. Chwyciła go niepewnie i zaczęła czytać. Był to list z
Hogwartu! Czyli, ze on na prawdę istniał! W liście informowano ją, że została
przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie! Była taka
podekscytowana, ze od razu zaniosła list rodzicom. Byli z niej bardzo dumni i
po chwili wraz z Severusem i jego matką. Petunia nei chciała jechać z nimi. Na
ulicy Pokątnej kupili wszystkie potrzebne książki i ubrania, różdżki i całą
masę innych rzeczy! Niestety rodziców nie było stać już na żadne magiczne
zwierze dla niej, ale i tak była już bardzo radosna. Wieczorem w ich domu
odbyło się przyjęcie w bardzo małym gronie. Byli tylko oni i rodzina Severusa.
Wszyscy byli z nich tacy dumni!
Kilka dni później jej rodzice odwieźli ich na peron 9 i 3/4. Była
przerażona. Pożegnała się z rodzicami i siostrą i wsiadła do pociągu.
Wszystko wydawało jej się takie dziwne! Inne! Czy ona właśnie
przed chwilą przeszła przez mur?!
Sev nie zwracał uwagi na takie drobnostki. Wydawało mu się to
całkowicie normale. Udało im się znaleźć pusty przedział i tam zajęli miejsca.
Chwile później przyszła tam grupka chłopaków, którzy bezczelnie zajęli miejsca
koło nich i zaczęli się z nich naigrywać. Tak bardzo się cieszyłą, gdy pociąg
wreszcie stanąl i mogła opóścić ich towarzystwo! Ciekawiło ją wszystko co
widziała. Severus opowiadał jej o tym, ale i tak nie mogła w to uwierzyć! To
było takie niesamowite! Opowiedział jej o domach w Hogwarcie i o całej reszcie.
Dobrze wiedziała, ze on chce iść do Slytherinu, ale ona chyba wolałaby inny
dom. Z tego co usłyszała od chłopaków w pociągu zaczęła mieć wątpliwośći, czy
Dom Węża jest dla niej właściwy. Zresztą, po co sie zastanawiać? I tak
ostateczna decyzja nie zależy od niej.
Gdy w końcu nadeszła chwila przydziału była bardzo zestresowana.
Od tego miały zależeć jej dalsze losy w Hogwarcie.
Jeden z chłopaków z pociągu trafił do Gryffindoru. Teraz ten dom
jakoś także wydawał jej się mniej kuszący.
- Lily Evans! - w końcu jej kolej! Chociaż jej nazwisko nie było
daleko w alfabecie i za mnią było jeszcze mnóstwo osób to czuła się jakby
czekała już na to całą wieczność.
- GRYFFINDOR!- cała zestresowana podeszła do stołu i usiadła koło
chłopaka, z którym była w jednym przedziale. Teraz tylko miała nadzieję, ze
Severus również tam trafi.
Prawie wszyscy chłopcy z którymi jechała wylądowali w
gryffindorze. Oprócz jedngo. Sev poszedł do Slytherinu. Było jej bardzo smutno
bo nagle poczuła się taka samotna! Nie było z nią ani jej siostry, ani
Severusa, który przez wakacje stał się jej przyjacielem, a może i kimś więcej?
To samo przeżywał James Potter. Był to dla niego
szczególny dzień, bo tylko raz w życiu Tiara przydziału dokonuje wyboru,
do jakiego domu będzie należeć. Nie chciał nikogo zawieść.. Chciał się
dostać do najlepszego domu.... W pociągu znalazł sobie już kolegów, byli
nimi: Remus Lupin , Syriusz Black i Peter Pettigrewi. Od początku nie podobał mu
się pewien chłopak ubierający się na czarno, któremu postanowili
podokuczać. On był w towarzystwie pięknej dziewczyny, która była szczupła,
miała długie rude włosy, drobne piegi i piękne zielone oczy. Zastanawiało
go to, jak taka dziewczyna może się przyjaźnić z takim potworem.
Kiedy wkraczał do Wielkiej
Sali nie obchodziła go już ta dziewczyna. Przed pierwszoroczniakami stał
ustawiony stołek, na którym była ustawiona Tiara Przydziału. Wszyscy patrzyli
na nią z fascynacją, bo jak taka ,,stara czapka" może wiedzieć, do którego
domu będą należeć. Był strasznie podekscytowany. Nie mógł się doczekać swojej
kolejki, zastanawiał się, dlaczego nie ma nazwiska na literą A, przynajmniej
już by wiedział w jakim domu jest.
- Lily Evans- wyczytała profesor McGonagall.
James spojrzał kto teraz podchodzi, to była ona, ta sama dziewczyna, która była z tym dziwadłem, któremu dokuczali w pociągu. Ona była przerażona całej tej sytuacji, on nie wiedział czemu.
-GRYFFINDOR!- wykrzyknęła tiara.
Po pewnym czacie przyszła jego kolej. Tiara wyczytała jego imię i nazwisko. On zaś zaczął się modlić, byleby nie trafił do Slytherinu, oby ta stara czapka, go posłuchała, napomnął siebie w myślach, przepraszam niezmiernie inteligentna Tiara>
-Ona zaś jakby wysłuchała jego prośb wypowiedziała: GRYFINDOR
Był cały szczęśliwy podszedł do stolika z uśmiechem na twarzy i przysiadł się koło Lily.
- Lily Evans- wyczytała profesor McGonagall.
James spojrzał kto teraz podchodzi, to była ona, ta sama dziewczyna, która była z tym dziwadłem, któremu dokuczali w pociągu. Ona była przerażona całej tej sytuacji, on nie wiedział czemu.
-GRYFFINDOR!- wykrzyknęła tiara.
Po pewnym czacie przyszła jego kolej. Tiara wyczytała jego imię i nazwisko. On zaś zaczął się modlić, byleby nie trafił do Slytherinu, oby ta stara czapka, go posłuchała, napomnął siebie w myślach, przepraszam niezmiernie inteligentna Tiara>
-Ona zaś jakby wysłuchała jego prośb wypowiedziała: GRYFINDOR
Był cały szczęśliwy podszedł do stolika z uśmiechem na twarzy i przysiadł się koło Lily.
- Severus Snape!
James widział, że on jest bardziej pewny siebie niż koleżanka. Oby trafił do innego domu.
-SLYTHERIN!- wyrwał go głos tiary z zamyślenia i uśmiechnął się do siebie, to mu dobrze. Temu parszywemu ślizgonowi!
James widział, że on jest bardziej pewny siebie niż koleżanka. Oby trafił do innego domu.
-SLYTHERIN!- wyrwał go głos tiary z zamyślenia i uśmiechnął się do siebie, to mu dobrze. Temu parszywemu ślizgonowi!
Zapraszamy również na nasze inne blogi :)
Dżola i Luśka : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz